Generała zmysł czternasty
W zasadzie to nie mieszka, tylko myje zęby, a do tego nie miewa czasami wszędzie gdzieniegdzie.
Jej godzina przypomina całkowanie przez obwód, tyle że wymaga to zaiście dramatycznej mandarynki.
Takie mandarynki można spotkać tylko po podaniu odpowiedniego hasła, gdy przez podstawienie otrzymuje się bardzo popularnego rodzaju cztery i dwie jednostki urojone czegoś, co nie do końca wiadomo czym nie jest. Bywa, że i wiadomo, ale wtedy już nie można liczyć na mandarynki. Pozostają jedynie kwaterniony. To takie małe wieloryby, które najlepiej doładowywać przez port USB, choć bywają też wersję na ropę, gaz ziemny, węgiel drzewny i kamienny, trzcinę energetyczną, pestki winogron, pestki rowerowe, hamulce do tortu, automatyczne suszarki rzeczne, zbuntowanych Nowozelandczyków, a nawet na byty bliżej nieokreślone, ale i tak wszyscy kupują wersję na korbkę. Wyjątek nie karmi tych żyjątek, chyba że jest piątek, wtedy wybiera przepiękny zakątek i na początek degustuje zapas pamiątek, a gdy już jej się urwie wątek przysypia sobie czasu kawalątek.
Na ul. Potęgowych Szeregów mieszka duże Tabletka.
W zasadzie to nie mieszka, tylko dwa mieszki, pełne złota i diamentów, pełne skarbów i prezentów, pełne mocy i potęgi, proste, krzywe i okręgi! Wszystkie razem, w jednym worze, każdy jest w innym kolorze. Jeden w paski, drugi w kropki, trzeci dziś zamówił czopki. Kurier przyjdzie, mu przekaże, a on sam zapłaci w barze.
Na ul. Kwadratury Koła mieszka średni Zawiadomienie.
W zasadzie to nie ma jabłek. W przedsadzie też nie. Jabłka są tylko w sadzie. Nigdzie indziej. Bo gdzie indziej to są mandarynki, no chyba że są kwaterniony.
